Simply Me – Po prostu Ja

Narodziny Simply Me

Wychodzę z relacji z osobą bardzo zamkniętą w sobie, funkcjonującą w specyficzny sposób, który przez długi czas był dla mnie źródłem bólu i niezrozumienia.
To nie był związek pełen awantur, zdrad czy dramatów.
Na zewnątrz wyglądał… normalnie. Stabilnie.
Była lojalność. Były wspólne obowiązki.
Ale nie było emocji. Nie było zaproszenia do bliskości.
Nie było przestrzeni na moje potrzeby, na moje uczucia, na wspólne „my”.
I choć długo próbowałam to zrozumieć i jakoś dopasować się do tego rytmu,
z czasem czułam się coraz bardziej przezroczysta.
Walczyłam o nas. O kontakt. O odpowiedź.
Tak bardzo, że po drodze… nie, ja nie zgubiłam siebie.
Ja po prostu nigdy naprawdę siebie nie znałam.
Byłam tym, kim chcieli inni. Córką, partnerką, silną kobietą, która daje radę.
Ten związek przydarzył mi się, gdy byłam już kobietą dojrzałą, po przejściach, z bagażem doświadczeń.
To nie była historia nastolatki zakochanej po raz pierwszy.
To była historia kobiety tuż przed czterdziestką, która myślała, że tym razem to będzie inaczej.
Że już wie, czego chce. Że może wreszcie będzie spokojnie.
A jednak… ten związek pokazał mi coś zupełnie innego.
Decyzję o odejściu podjęłam, w sercu już myślę kilka lat temu, natomiast nie mogliśmy dojść do porozumienia z rozsądkiem który nakazywał tkwić w tej relacji, bo przecież jest tyle powodów dla których powinnam…
W końcu jednak doszliśmy do porozumienia, kilka miesięcy dogadywania układania strategii i tuż przed Bożym Narodzeniem zapadła decyzja ze po nowym roku, ogłaszamy nasza decyzje światu!
Tak tez się stało w lutym odeszłam fizycznie, podeszłam do tej rozmowy ze spokojem i strategia wierząc ze tym razem się uda, ze to właściwy moment.
Udało się, odeszliśmy od siebie, może na początku ja bardziej ale z każdym dniem czułam jak bardzo to była właściwą decyzja podjęta nawet nie przeze mnie, ale to ja miałam odwagę albo już brak sil by dłużej udawać żeby w końcu pozwolić nam odejść.
Ale życiowa sytuacja nie pozwoliła nam się rozdzielić od razu, łączy nas dom…
Dopiero teraz, kilka miesięcy później, znalazłam w sobie siłę, by się przenieść do innego pokoju.
Niby kilka metrów dalej, ale to był krok, który dojrzewał we mnie bardzo długo.
Już nie walczę. Już nie czekam. Już nie próbuję zasłużyć.
To właśnie ten związek, jego cisza i samotność, zmusiły mnie do prawdziwego spotkania ze sobą.
W tej ciszy. W odpuszczeniu.
W zrobieniu miejsca dla siebie.
Bo choć ten związek mnie bolał, to pokazał mi coś ważnego.
Że można postawić siebie na pierwszym miejscu.
Bez tłumaczenia się, bez ugładzania tego, co niewygodne.
Nie chodzi o egoizm.
Chodzi o to, że jeśli ja nie postawię siebie na pierwszym miejscu, nikt tego nie zrobi.
I to właśnie zrozumiałam.
Tak właśnie zrodziło się Simply Me.
Afirmacja na dziś:
„Nie muszę już udowadniać swojej wartości.
Już jestem.”

Afirmacja na dziś:

„Nie muszę już udowadniać swojej wartości.
Już jestem.”
21 lipca 2025
Simply Me

Przewijanie do góry