Simply Me – Po prostu Ja

Targały mną demony

W piątek dodałam pierwszy wpis na bloga.
Jeszcze niepubliczny, a już w sobotę targały mną demony.
Najpierw był niepokój. Jakiś strach. Lęk.
Potem głosy:
„Po co ci to?”
„Co będziesz pisać?”
„Kogo to obchodzi?”
Zrobiło się pusto. Bezsilnie.
Nie wiedziałam, co ze sobą zrobić.
Wieczorem przyszło oczyszczenie.
Sprawy, które wydawały mi się załatwione, nagle się poruszyły.
Zobaczyłam, że sytuacja, za którą przez lata obwiniałam siebie, była w rzeczywistości przeniesieniem złości z rodziców na siebie.
Bo tak mi było łatwiej. Bezpieczniej.
Ale w sobotę pozwoliłam sobie na tę złość.
Nie udawałam, że jej nie ma.
Nie szukałam natychmiastowego rozwiązania.
Po prostu,  poczułam ją.
Jestem tyle lat w terapii, że wiem że to dobra kolej rzeczy.
Na tę złość czekałam bardzo długo.
Dziś jest poniedziałek.
Czy czuję się lepiej? Może trochę.
Czy mniej się boję? Nie.
Ale wzięłam do ręki telefon, i piszę.
Bo tak zrobiłaby Simply Me.
Nie poddałaby się.
Nie teraz, po tylu latach walki o siebie.
Nie po tylu krokach w stronę prawdy.
Nie wiem jeszcze, kiedy odważę się upublicznić ten blog.
Zbyt często wciąż wydaje mi się, że „za mało wiem”, że jeszcze coś powinnam, że muszę mieć certyfikat, tytuł, zgodę.
Ale serce wie.
Serce już pokazuje drogę.
To mój wewnętrzny krytyk, moje ego, próbuje się wcinać między mnie a Simply Me.
Ale dziś mam nadzieję, że z czasem uda mi się go uciszyć.
Nie krzykiem.
Tylko wyborem.

Afirmacja na dziś:

„Nie muszę być gotowa w oczach świata.
Wystarczy, że jestem gotowa w sobie.”
 20 czerwca 2025
Simply Me

Przewijanie do góry